Kogo karmisz i co z tego wynika?

„Pewnego wieczoru stary wódz indiański opowiedział swojemu wnukowi o bitwie, która toczy się wewnątrz człowieka. “Mój synu, bitwa toczy się między dwoma wilkami, które są w nas.
Jeden jest Złem – to złość, zawiść, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancja, użalanie się nad sobą, poczucie winy, uraza, poniżanie, kłamstwa, fałszywa duma, wywyższanie się i ego.
Drugi jest Dobrem – to radość, pokój, miłość, nadzieja, pogoda ducha, pokora, łagodność, życzliwość, empatia, hojność, prawda, współczucie i wiara.”
Wnuk myślał chwilę, po czym zapytał:
– Który z nich wygrywa?
Ten, którego karmisz – odpowiedział stary człowiek „
(Opowieść plemienia Cheroke, Tłumaczenie: Agnieszka Marczak , z materiałów Points of you)

A Ty, którego wilka w sobie karmisz?
Karmiąc go, wykazujesz zainteresowanie nim, tworzysz bliskość. On odwdzięcza się tym, co ma do zaoferowania.
Czy chcesz z tego skorzystać?
Czy Cię to wzmacnia?
Z którym z nich tak naprawdę chcesz się zaprzyjaźnić, którego oswoić?
Wybór należy do Ciebie, to Ty decydujesz.

Jeszcze tylko jedna uwaga…Zły wilk karmi Cię złą energią, taką wysyłasz w świat i taką otrzymujesz. Jak to się ma do Twojego życia i funkcjonowania? Jesteś sfrustrowana, czujesz przemęczenie, świat wydaje się niesprawiedliwy i okrutny. Ludzie nie spełniają Twoich oczekiwań, bliscy rozczarowują. Wydaje się, że świat jest do…

A to przecież Twoja energia.
A czego chce wilk w Tobie? Czym karmisz siebie?
Gdybyś na to spojrzała z tej perspektywy…?
Gdybyś była swoim własnym Wilkiem. Co byś zrobiła? Jak byś siebie wspomogła?

Początek obfitości w życiu ma swój początek w wilku, który jest dobrem
Coaching to również praca ze zmianą perspektywy, pomaga dostrzec to, co niedostrzegalne w schemacie. Zapraszam Cię do udziału w warsztatach, podczas których zmienisz perspektywę, zaopiekujesz się swoim wilkiem, stworzysz Dobro w swoim wewnętrznym świecie 🙂

Wydarzenia warte Twojej uwagi:
24 wrzesień Spełniona Kobieta Biznesu
1 października
– festiwal PROGRESSTERON POZNAŃ – Spełniona Kobieta Biznesu
16 października
– festiwal PROGRESSTERON TRÓJMIASTO – Spełniona Kobieta Biznesu
20 listopada
– festiwal PROGRESSTERON WASZAWA – Spełniona i Wolna Kobieta

Masz tę MOC…

Jestem szczęśliwa ! I nieraz nie mogę w to uwierzyć, że marzenia, które miałam jeszcze 1-2 lata temu już się spełniły. Oczywiście czuję niedosyt, a raczej niepewność czy dalej dam radę kroczyć, podążać drogą przedsiębiorcy. Czy ta droga spełni określone przeze mnie standardy i poziom… Jednak wiecie co? Wolę tą niepewność od frustracji i stresu, które czułam pracując na etacie. Wtedy gdy musiałam wykonywać zadania, które były dla mnie pozbawione sensu, brakowało im strategicznego celu. A teraz ? A teraz jest inaczej. Wszystko jest zależne ode mnie. Do kogo wykonam telefon, z kim nawiążę współpracę, jaką propozycję przyjmę, a jaką odrzucę, ile zarobię i w co zainwestuję. No i oczywiście efekt końcowy również zależy ode mnie. Jak mi się nie podoba to najpierw czuję rozczarowanie, potem złość, że to znowu nie to co chciałam, że zależało mi na czymś innym i wtedy przychodzi refleksja i pomysły jak mogę zrobić to inaczej. Kogo poprosić o pomoc. Co poprawić, o co zadbać o czym nie pomyślałam wcześniej. No i układa się nowy plan działania. Wiecie dlaczego ? Bo całą mądrość i MOC mamy w SOBIE. Wystarczy tylko, albo aż zaufać sobie, dać sobie pozwolenie na kroczenie drogą zgodną ze swoją intuicją. Tylko trzeba ją najpierw dopuścić “do głosu”, usłyszeć ją, dostrzec, że w ogóle ją mamy. Potem pozostaje już tylko sprawdzanie na ile jest trafna, na ile sprawdza się działanie zgodne z nią. Bo tylko w taki sposób buduje się zaufanie, nawet z samą/samym sobą. Poprzez doświadczanie i sprawdzanie na ile nam to odpowiada, na ile jest zgodne z nami i co dzięki temu osiągamy, jak się czujemy.

Właśnie zadzwonił telefon. Moja nowa przyjaciółka…Rozmowa potoczyła się w kierunku podsumowania czym jest zaufanie do siebie, świata i jego energii. Skwituję to jednym zdaniem, sentencją.

Umysł jest jak spadochron. Nie działa jak jest zamknięty !

Życzę Ci zatem otwartego umysłu na co dzień i… zaufania do Siebie 🙂

Jeżeli szukasz tej MOC-y w SOBIE zapraszam do współpracy poszukamy jej razem. Zadzwoń 501 123 862

Małgosiu B. i Kasiu Sp. dziękuję, że jesteście 🙂

Kasia W.

Moja historia-Twoja historia

Odkąd pamiętam chciałam pomagać ludziom. Zależało mi, aby wszyscy żyli w zgodzie i jednocześnie ze sobą współpracowali.
Uważam, że grupa może więcej niż jednostka. Zespół jednak tworzą pojedyncze osoby. W zależności od ich umiejętności interpersonalnych, inteligencji emocjonalnej oraz wiary w swoje możliwości zależy sukces całego zespołu.
Im więcej autentycznych, spełnionych i szczęśliwych osób będzie w naszym bliższym i dalszym otoczeniu, tym lepiej będzie żyło się nam i naszym najbliższym. Może brzmi to pompatycznie, ale to prawda.

Co nam w tym pomoże ?

Rozwój, odkrywanie siebie na nowo, akceptacja, otwartość na zmiany i nowe możliwości.

Korzyści jakie z tego mamy

Siłę do działania oraz zmieniania świata w okół nas, tworzenie szczęścia i zarażania nim innych.

Jak TY możesz rozpocząć ten proces ?

Zaakceptuj siebie !
Odkryj swoje mocne strony oraz zasoby, które posiadasz.
Uwierz w siebie.
Sprawdź co sprawia Ci przyjemność i satysfakcję.
Zdobądź odwagę do realizacji tego czego pragniesz.
Spędzaj jak najwięcej czasu na robieniu właśnie tego.
Stań się mistrzem.
Bądź szczęśliwy i uśmiechaj się jak najczęściej.

Jeżeli poczułaś /poczułeś chęć tworzenia szczęśliwej planety poprzez swoje szczęście zapraszam Cię do współpracy.

Dlaczego właśnie ja

Przebyłam drogę, do odbycia której zapraszam Ciebie. Przeżyłam i przeżywam nadal swoje wzloty i upadki, wyciągam z nich wnioski i kroczę dalej wytyczoną ścieżką. Pytam mądrzejszych od siebie i uczę się od najlepszych.

Kim jestem i co robię

Nazywam się Katarzyna Wnękowska. Jestem certyfikowanym coachem CoachWiseTM i trenerem biznesu. Pracuję według standardów metodologicznych i etycznych Internatinal Coach Federation (ICF). Specjalizuję się w pracy z menedżerkami i właścicielkami biznesów, które z jednej strony odnoszą sukcesy zawodowe, z drugiej jednak płacą za to zbyt wysoką cenę. Pomagam im zadbać o siebie i swoje potrzeby, odnaleźć równowagę i odzyskać prawdziwą radość życia. Tak, aby miały i to i to.
Kataliza Coaching, której jestem właścicielką, powstała z pasji inspirowania i wspierania ludzi w dążeniu do harmonii i satysfakcji z życia, a także odnajdywania radości i szczęścia ( z tworzenia tego co piękne, dobre dla nas i innych.) Na co dzień spełniam się jako żona i mama dwójki wspaniałych dzieci.

Z czego jestem dumna w moim życiu

Z równowagi jaką zachowuję pomiędzy pracą i życiem prywatnym oraz czasem, który przeznaczam na własny rozwój i refleksję.
Z mężem i dziećmi tworzymy wspaniałą rodzinę

Największa zmiana w moim życiu

Pójście za głosem serca i intuicji i wkroczenie na nową, nieznaną drogę zawodową dzięki której się rozwijam i realizuję swoją pasję – pomagam kobietom zadbać o swoje potrzeby, odnaleźć prawdziwą równowagę i odzyskać radość życia co ma korzystne odzwierciedlenie w prowadzonych przez nie firmach oraz w ich życiu osobistym.

Jesteś na górze czy na dole sinusoidy ?

Jaki wzorzec kobiety / mężczyzny znasz z reklam w telewizji, z bilbordów, z filmów ?
Jak bardzo chcesz się do niego upodobnić ?
Na ile Ci się to już udało ?
A na ile jest to trudne do spełnienia ?

Przecież nie da się być cały czas na fali. Nie da się odnosić tylko sukcesów. Nie da się odczuwać radości przez 365 dni w roku. Jeśli myślisz, że się da, skazujesz się na wielkie cierpienie i frustrację. Życie to sinusoida i zaakceptowanie oraz zrozumienie tego da Ci więcej szczęścia niż jakiekolwiek pieniądze.

Co z tego, że dziś masz super pracę, cieszysz się zdrowiem, kiedy życie skonstruowane jest tak, że czasem ktoś od Ciebie odchodzi, a czasem czujesz się bezwartościowa / bezwartościowy. Bardzo byśmy chcieli, by życie układało się, tak jak my tego chcemy, ale życie toczy się własnym torem i na swoich zasadach.

W prawdziwym świecie czasem się wygrywa, a czasem przegrywa. Czasem odczuwa się radość, a czasem gniew, smutek czy lęk. To są wszystko normalne ludzkie emocje. Ty też je masz i je czasami odczuwasz, bo tak jesteśmy skonstruowani. I jeżeli przestaniesz je wypierać i zakłamywać, a zaczniesz je dopuszczać do swojej świadomości, akceptować i nazywać będziesz miała / miał okazję świadomie i w ekologiczny sposób nimi zarządzać.

Im szybciej zaakceptujesz, że nie da się być szczęśliwym cały czas, tym szybciej osiągniesz spokój i tym dłużej pożyjesz tu i teraz doceniając wszystko wokół 🙂

Zrób poniższe ćwiczenie.
Usiądź wygodnie i odpowiedz na trzy pytania.

  1. Czy jesteś teraz na górze czy na dole sinusoidy ?
  2. Jak się z tym czujesz ?
  3. Czy myślisz, że jest ktoś kto zawsze jest na górze sinusoidy ?

Kiedy się stanie coś ważnego w Twoim życiu możesz zawsze wrócić do tych pytań lub znaleźć inny sposób na osiągnięcie spokoju. Kiedy mój umysł robi się spokojny, czysty i wyostrzony to mam odwagę i siłę coś zrobić. A kiedy mogę coś zrobić, mam wpływ. A kiedy mam wpływ, mogę dokonać zmian i żyć dobrze 🙂 Czego i Tobie życzę.

Obejrzyj: https://www.youtube.com/watch?v=BQwhp9WJlOI 

Do napisania powyższego zainspirowała mnie książka Jakuba B. Bączka “Zarobić milion, idąc pod prąd”

chciałabym lepiej, chciałabym więcej…doceniam to co mam…

W Wielki Piątek miałam taką oto refleksję.

Jestem szczęśliwa, bo mam wpływ na swoje życie, sama je reżyseruję i kreuję, realizuję swoje marzenie i ono mnie motywuje do tej nie zawsze łatwej drogi.

”Ponad 90 procent naszego społeczeństwa jest zdania, że nie mają wpływu na życie, że ono im się przydarza i właściwie nie mają żadnej możliwości kontroli swojego życia. Przyjmując taką postawę zupełnie nie dbają o to aby nadać własny kształt życiu. Stwierdzają, że nie ma sensu się starać, gdyż wynik i tak nie jest od nich zależny. Jednak tak przyjęta postawa z góry przekreśla radość życia.”

I ja też kiedyś do tej grupy należałam. Uważałam, że przecież jestem dobra w tym, czy w tamtym i na pewno mnie docenią, na pewno zauważą i dadzą podwyżkę, pochwalą, zadbają o mój wolny pięknie spędzony czas…i co się okazywało? Że to co się wydarzało nigdy nie spełniało moich oczekiwań, moich marzeń. Dlaczego tak było teraz już wiem, bo ja żyłam życiem wyreżyserowanym przez innych kreatorów. Realizowałam plan innych, którzy mieli odwagę i siłę podjąć wyzwanie realizacji swoich marzeń, a przecież ich marzenia nie są i nigdy nie będą tożsame z moimi, co więcej one zawsze będą się różniły, bo każdy jest inny, inaczej ukształtowany i to akurat jest piękne 😉 ale oznacza jedno, że jeżeli chcę żyć po swojemu to muszę zacząć kreować swoje życie sama.

…I zaczęłam to robić. Szukałam i odkryłam swoją pasję i na niej oparłam swoją drogę do realizacji marzenia. Ona dodaje mi energii, motywacji, radości oraz siły kiedy jest ciężej. Doszłam do takiego momentu, że poczułam iż wszystko jest do zrealizowania, że w każdej chwili mogę przejąć kontrolę nad swoim życiem. Kiedy jasno określiłam co chcę w życiu osiągnąć, czego chcę doświadczać to nie ma takiej siły, która mogłaby mnie odciągnąć, przeszkodzić, stanąć na drodze do realizacji mojego marzenia. Bez względu na warunki, na przeszkody, na to co mówią i myślą inni poruszam się w kierunku swoich marzeń, swoich celów i nie odpuszczę dopóki tam nie dotrę. I wiecie co ? ta droga mi się podoba, sprawia mi przyjemność. I co najważniejsze – MAM NA NIĄ WPŁYW ! ! ! Kiedy się psuje, albo mi się nie podoba to ją zmieniam i zaczynam kroczyć nową, cały czas zgodną i spójną z moimi marzeniami i celami. 🙂

A jak jest u Ciebie ? Którą drogą Ty kroczysz ? Do której grupy należysz ? Do tej, która twierdzi, że nie ma wpływu na swoje życie czy do tej, która bez względu na okoliczności realizuje swój plan ?

Zainspirował mnie wpis na FB “Masz jedno życie – wykorzystaj je w 100%”

Liberty Corner

Pojechałam w piątek rano złożyć ofertę do klienta. Dzięki temu odwiedziłam dawno zapomniane przeze mnie ulice centrum Warszawy. Byłam na ulicy Mysiej. Świeciło piękne słońce, było ciepło, wiał lekki wiatr. Miałam wracać szybko do pracy jednak pogoda zachęcała do spaceru. W mig podjęłam decyzję i skręciłam w prawo (po lewej stronie stał mój samochód) poszłam do pobliskiej piekarni. W niej był poranny ruch, ludzie kupowali kanapki, świeże pachnące pieczywo, ciastka. Zdecydowałam się na pączka (a co tam, raz się żyje). Wyglądał apetycznie i był z moim ulubionym nadzieniem – różą. Wpadł mi pomysł, że może na takiego apetycznego pączka będzie miał ochotę kolega z pracy. Wykonałam do niego szybki telefon, a on jak zawsze przemiło mnie przywitał, szczęśliwy, że do niego dzwonię. Jedno pytanie: Mietek chcesz pączka ? Tak, ale kup dwa, bo jest jeszcze Piotrek. Ok. Pa. Kupiłam trzy. Wyszłam z pachnącego pomieszczenia, kierując się w stronę samochodu. Po przejściu przez ulicę Bracką niemalże wpadłam na jakiś pomnik, coś co musiałam ominąć. To był kawałek czegoś, czarnego wyniesionego w górę, w stronę nieba. Zainteresowałam się tym. Obejrzałam się dookoła i wpadł mi w oko napis na sąsiednim budynku: LIBERTY CORNER. Zatrzymałam się, obróciłam wokół własnej osi. Wszystko mi się podobało. Odnowione kamienice, wyremontowany dziedziniec a w nim wbudowane lampy w ziemię, różne rodzaje kamiennej kostki brukowej – marmurowe gładkie, granitowe szorstkie, elementy stali nierdzewnej i oczywiście małe drzewka, które zapewne na wiosnę i w lato dodają temu miejscu uroku. No i ten pomnik. Był jak rozwinięty dywan od ul. Nowy Świat, wzdłuż ul. Mysiej. Zachęcał do przejścia się po nim. Stanęłam na nim, ręką sprawdziłam z czego i jak jest wykonany. Był betonowy, nie wierzyłam własnym oczom, gdyż wydawał się taki lekki. Przypominał mi drogę do celu – długą, uwieńczoną sukcesem. Będę tu przyprowadzała swoich Klientów na coaching, aby poczuli gdzie są, na jakim etapie swojej drogi do celu. Żeby widzieli ile już przeszli, ile tej drogi mają już za sobą, a ile przed sobą, jak ona wygląda. WOW byłam pod wrażeniem ! 🙂 Podeszłam jeszcze do tej części pomnika wystrzelonej w niebo. Podobała mi się, była dla mnie niezwykła, trochę skręcona w lewo, przekrzywiona w prawo, nie równa, patrzyła z góry na wszystko i wszystkich, sama zaś dążyła do nieba, do wolności. Przypominała mi mnie.
Wróciłam do pracy. Wszystko opowiedziałam kolegom, zachwycona swoim przeżyciem, doświadczaniem codzienności, tych najzwyklejszych naszych chwil. Wypiliśmy kawę, herbatę i zjedliśmy pyszne, kaloryczne pączki, które zafundował nam Mietek 🙂 Podczas tej chwili Pan Mieczysław (Mietek) powiedział, że na ul. Mysiej 5 była kiedyś cenzura. Wróciliśmy do naszych obowiązków służbowych.
W domu sprawdziłam w Wikipedii hasło cenzura:
Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – instytucja państwowa utworzona w 1946, która zajmowała się kontrolą i weryfikacją publikacji prasowych, radiowych i telewizyjnych, wydawnictw książkowych, filmów, spektakli teatralnych, widowisk, wystaw itp. Jego centrala mieściła się w Warszawie, przy ulicy Mysiej. Był to organ cenzury (obecny we wszystkich krajach tzw. obozu socjalistycznego), badający wszelkie formy oficjalnego przekazu informacji z punktu widzenia ich zgodności z aktualną polityką państwa.

Pomyślcie, że teraz mamy prawdziwą WOLNOŚC SŁOWA i możemy wszystko mówić, pisać i nic i nikt tego nie kontroluje. Nikt nam nie zabrania o czymś myśleć, pisać książek, kręcić filmów, nagrywać audycji i rozmawiać. Robimy to na FaceBook’u i innych portalach, w mailach, podczas rozmów telefonicznych i osobistych.

To jest WOLNOŚĆ, to jest SZCZĘŚCIE !

🙂

_MG_7632 _MG_7632

Moje szczęście :-)

Jest poświąteczny wieczór. Właściwie noc 0:27 z 1 na 2 stycznia 2015 r. Mimo bardzo ciężkiego przeziębienia jestem szczęśliwa. Dlaczego ? Bo mam wokół siebie wszystkie najbliższe mi osoby. Mogę się przytulić do tych, których kocham i którzy kochają mnie. W tle lśni śnieżno biała choinka i palą się świeczki dające ciepłe blaski na ścianach. Jesteśmy obok siebie i razem ze sobą. Córka z mężem w jednym pokoju czytają, ja z synem w drugim. Leżymy obok siebie, każdy zanurzony w swoim świecie. Czujemy jednak ciepło swoich ciał i to jest to MOJE SZCZĘŚCIE. Że chcemy być blisko siebie, że dajemy sobie nawzajem przestrzeń na swój świat, a kiedy za sobą zatęsknimy nawiązujemy kontakt, przytulamy się, puszczamy do siebie uśmiech lub oko. Jest cisza, spokój, w tle słyszymy spokojną, cichą muzykę. Telewizja w tym naszym szczęściu nie uczestniczy 😉

Życzę Wam na ten Nowy Rok miliona takich chwil jak moja.

“Bo smutek rodzi się zawsze z czasu, który upływa, a nie zostawia owocu” – pisał w “Twierdzy” Antoine de Saint-Exupery

Szczęśliwa Katarzyna

Szczęśliwego Nowego 2015 Roku

Zarówno na koniec jak i początek roku ten cytat jest aktualny.

DLACZEGO WSZYSCY TUTAJ SĄ TAK SZCZĘŚLIWI, A JA NIE ? DLATEGO, ŻE NAUCZYLI SIĘ WIDZIEĆ DOBRO I PIĘKNO WSZĘDZIE – ODRZEKŁ MISTRZ – DLACZEGO WIĘC JA NIE WIDZĘ WSZĘDZIE DOBRA I PIĘKNA ? – DLATEGO, ŻE NIE MOŻESZ WIDZIEĆ NA ZEWNĄTRZ SIEBIE TEGO, CZEGO NIE WIDZISZ W SOBIE. ANTHONY DE MELLO

Szczęśliwego Nowego 2015 Roku Wam życzę 🙂